Świadectwo

"Usłyszałam" głos Boga w moim sercu...

Mam na imię Joanna i jestem postulantką. Chciałabym podzielić się z Wami moim doświadczeniem Boga, Jego miłości stałej obecności w moim życiu, a szczególnie w czasie, w którym starałam się dokonać wyboru, jak powinno wyglądać moje życie.

W moim przypadku proces ten trwał kilka lat. Pierwsze myśli o życiu zakonnym pojawiać się zaczęły już gdy miałam kilkanaście lat. Nie traktowałam ich jednak poważnie i odsuwałam od siebie. Uważałam, że jest wiele bardziej interesujących sposobów na spędzenie czasu niż modlitwa. Bóg jednak wie, co jest dla mnie dobre i pozwalał, aby co jakiś czas myśli o zgromadzeniu powracały.

Po ukończeniu szkoły podjęłam pracę i zaczęło się zwykłe dorosłe życie. Po pewnym czasie zauważyłam, że to, co robię, tylko na początku przynosi mi zadowolenie i radość. Nie bardzo wiedziałam, dlaczego tak się dzieje, że nie mogę znaleźć sobie miejsca, ani sprecyzować pragnień. Do tego dochodziły problemy z samą sobą, które ogólnie nazwałabym pomniejszaniem swojej wartości lub niewiarą we własne możliwości. Sama nie umiałam sobie z tym poradzić i kiedy wydawało mi się, że moje życie będzie już do końca takie bezbarwne i nieciekawe, znalazł się ktoś, kto pomógł mi na nowo odkryć Boga.

Moje nawrócenie rozpoczęło się we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym. Jak małe dziecko uczyłam się na nowo widzieć Boga, słuchać Go i mówić do Niego. Nadeszła chwila, kiedy to ja sama zapragnęłam iść za Nim. Teraz to ja prosiłam, by Bóg pokazał mi drogę, drogę, którą przygotował właśnie dla mnie; zadanie, które wypełnić mogę tylko ja.

I "usłyszałam" głos Boga, tak jak już kiedyś, ale teraz byłam świadoma tego, co on oznacza, do czego mnie wzywa. Słyszałam ten głos w moim sercu, w słowach innych osób i w słowach Pisma Świętego. Usłyszałam i zrozumiałam. Wystarczyło tylko powiedzieć Bogu "tak". Wtedy jednak przyszło niezdecydowanie, lęk, niepewność i setki pytań, na które starałam się znaleźć odpowiedzi: czy na pewno ja? I dlaczego j zły?

To były trudne chwile. Wiedziałam, że walka, która toczy się we mnie dotyczy mojego życia. I wiedziałam, że Bóg nie zostawi mnie samej. Skoro dał powołanie, da też odwagę, pomoże w rozeznaniu, upewni w słuszności podjętej decyzji. Był ze mną w codziennej Eucharystii, w częstym stawaniu przed Nim w prawdzie o sobie samej. Kiedy wreszcie powiedziałam "tak", cała burza trwająca we mnie ucichła. Kiedy przyjęłam Jego Dar i zgodziłam się pełnić Jego wolę, wypełniły mnie ogromny spokój i radość. Zrozumiałam, że tego właśnie szukałam i podświadomie pragnęłam. Później już, kiedy powoli przygotowywałam się do rozpoczęcia nowego życia, także przychodziły trudne chwile, zwątpienia i niepewności. Szybko jednak mijały, gdy stawałam z nim przed Jezusem. Wiem też, że takie chwile mogą nadejść i że może być mi trudno. Teraz jednak nie potrafię sobie wyobrazić, abym mogła inaczej przeżyć moje życie, jak tylko w jedności z Chrystusem - na zaze związane z Nim ślubami. I w tym pragnieniu bądź uwielbiony Panie.

Postulantka Joanna Szczepanik